 30 czerwca 2010 Od jutra czyli 1 lipca rozpoczynam przejście Pustyni Gibsona szlakiem Canning Stock Route na wysokości Lake Disappointment.
Trasa będzie wiodła wzdłuż Talawana Track do Windy Corner - podobnym szlakiem szedł Marek Kamiński z podróżnikami z Holandii. Tyle ze oni wystartowali z Lake Disappointment i kierowali się w stronę Alice Springs. Ja najpierw obiorę prosto kurs w kierunku Windy Corner a póżniej w kierunku Warburton. Stamtąd będę zmierzał rowerem do Uluru. Do przejścia mam 600 km. Obliczam, że dziennie będę pokonywał 30 km. Może powinienem powiedzieć, że taki dzienny dystans chciałbym przejść, a ile zdołam, kolejne dni pokażą...
Woda zgodnie z planem została rozstawiona przez Bogusława Stańczyka co ok. 100km. Miejsce zaznaczone jest różową wstążką i mam spisaną pozycję GPS. Beczki i kanistry zasypane są na głębokości pół metra w ziemi. Jeśli tylko dzikie wielbłądy lub inne stworzenia jej nie odnajdą, będę spokojny. Bo woda to życie. I tu na pustyni to zdanie nabiera szczególnie poważnego charakteru.
Nadal mam bardzo poważne problemy z dłonią, nie wróciło mi czucie w dwóch palcach. To bardzo dokuczliwe i stresujące, bo w razie nieprzewidzianej awarii sprzętu.. aż strach pomyśleć.
Pogoda na pustyni bardzo zmienna. W dzień ciepło, natomiast dziś szczególnie dokuczliwy był lodowaty wiatr, taki, że w nocy założyłem polar i czapkę. U stóp Pustyni Gibsona. Marcin Gienieczko
|