Konsumenckie
Produkty

Ogrodowe porady Mai Popielarskiej

Maja Popielarska

 

Siedzimy w restauracji Flora Caffe, znajdującej się na terenie Ogrodu Botanicznego UW, sąsiadującego z Łazienkami Królewskimi. Przez szyby obserwujemy, jak natura budzi się do życia z zimowego snu. W pewnym momencie Maja – niezwykle wyczulona na to, co dzieje się dookoła – przerywa rozmowę, by poobserwować ganiające się za oknem sikorki. Ten moment idealnie wpisał się w temat naszej rozmowy.

Zmysłowy ogród Mai

 

Maju, pamiętasz pierwszą zasadzoną przez siebie roślinę?

Szczerze mówiąc nie, ale za to doskonale pamiętam ogród, który założyli moi rodzice. Bardzo o niego dbali. Miał równe ścieżki, zawsze wilgotną i ciemnobrunatną ziemię. I warzywa, ale takie, jakich dzisiaj prawie już nie ma: wielkie czerwone pomidory, soczyste owoce. Cały pachniał świeżą zieleniną. Uwielbiałam wybiegać do tego naszego ogródka po seler, pietruszkę i por na zupę. Wciąż pamiętam ich zapach.


Jakie jeszcze lubisz ogrodowe zapachy?

Mój ulubiony to zapach nocnego ogrodu, po deszczu - gęsta mieszanka wielu różnych woni. Uwielbiam też zapach jaśminowca, azalii pontyjskiej. Dobrze je znam, bo rosną w moim ogrodzie. Ale przecież i bukiecik konwalii na stoliku potrafi wspaniale wpłynąć na nastrój. Jest też maciejka i bez. Te zapachy mają magiczną moc przywracania wspomnień dzieciństwa. Tych dobrych.

Robin-post-black
Cottage wall lantern black

Ogród cichy czy z muzyką?

Uwielbiam „zgiełk natury“. Szczebiot ptaków, szelest drzew, chrzęst liści pod stopami. Oczywiście, żeby usłyszeć dźwięki natury, potrzebna jest cisza, dlatego muzykę pozostawiam w domu. Co ciekawe, kiedy byłam nastolatką, ani na chwilę nie rozstawałam się z walkmanem. Muzyki słuchałam przy każdej okazji. Także w ogrodzie. Dzisiaj nadal lubię muzykę, słucham radia, ale kiedy wchodzę do ogrodu – odcinam się od wszystkich innych dźwięków. To dzięki temu kiedyś przeżyłam jedną z tych magicznych chwil, które chciałoby się zatrzymać na dłużej. I jednak z muzyką w roli głównej! Jest ciepły, letni wieczór. Siedzę na schodkach tarasu i myślami zanurzam się w nocny ogród. Cisza. Nagle z sąsiedniej działki docierają do mnie dźwięki gry na skrzypcach. Co za chwila! To ten moment, w którym mówimy, że czas zatrzymał się w miejscu.

 

Wygląda na to, że ogród odbierasz wszystkimi zmysłami.

Tak, i uważam to za dużą wartość. Odbieranie zmysłowe ogrodu czy natury w ogóle wnosi pozytywne emocje do naszego życia. Wielu ludzi funkcjonuje na codzień jakby w uśpieniu. Tak jednowymiarowo. Liczy się pęd i pogoń. Tylko za czym? Moje życie też jest przepełnione pracą, obowiązkami, staraniami, by być jak najlepszą mamą. Potrafię jednak zatrzymać się w punkcie. Zanurzyć się w teraźniejszości. Pomaga mi w tym właśnie mój ogród. W nim liczy się dany dzień, dana chwila. Jutro może poczekać do jutra.

Zajrzyjmy do nocnego ogrodu. Zdradzisz mam, które lampy z nowej kolekcji Philips Lighting podobają Ci się najbardziej?

Najpierw zwróciłam uwagę na te w klasycznym stylu – Cottage i Robin. Podobają mi się. Później jednak pomyślałam, że bardziej odpowiada mi idea lamp nowoczesnych, subtelnie wpisujących się w krajobraz ogrodowy. Są takie dyskretne i zapewniają to, co najistotniejsze – dobre światło.
Natomiast mojemu sercu najbliższe są lampy solarne Dusk i Greenhouse. Wspaniały koncept. I nie chodzi tylko o to, że są przyjazne środowisku. Zachwyca mnie, że można je dowolnie przenosić i bawić się efektami świetlnymi. Podświetlać nimi to, co chcę i kiedy chcę.

 


Co lubisz robić w nocnym ogrodzie?

Najbardziej? Opatulić się kocem, usiąść na schodkach tarasu i po prostu delektować widokiem. Lubię też zjeść w ogrodzie kolację z mężem, spotkać się z przyjaciółkami czy poleżeć na kocu. Wykorzystuję tę nocną odsłonę ogrodu na różne sposoby. Myślę, że przebywanie w nim jest dla mnie swoistą terapią. Ogród wyciąga ze mnie moje zmęczenie i stres, a przywraca pozytywną energię. Jest w sumie niewielki, bo wystarczą mi dwie sekundy, by objąć go wzrokiem. Za to jest taki, jakim go sobie wymarzyłam. Czuję w nim czystą radość. Nie taką przejawiającą się w uśmiechu na twarzy, a taką, która dociera do każdej komórki mojego ciała.

Robin wall lantern black